|
::Dzieje małego Kwiatka ... :) :: |
|
księga gości 2012 maj marzec 2011 listopad październik 2010 grudzień październik wrzesień 2008 listopad 2006 maj 2005 sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec |
uczłowieczenie tak, tego było mi trzeba...
ostatnio duzo marudzę - w sobie tylko, bo na zewnątrz nie mam komu
Za to dziś popołudniowo-wieczorne spotkanie u Hani i reszty uczłowieczyło mnie
Przeżyłam ten czas jako terapię, mocną bardzo
i mam nadzieję owocną i długo trwałą, chociaż wolałabym długo nie czekać z odwiedzinami,
bo ostatnio chyba przegięłam z tymi miesiącami od stycznia
życie...
zostawiłam dziś Pana Boga nawet z tego powodu, nie chciałam ale potrzebowałam
więc może nie tylko dziś Go zostawiłam ?? chyba to się dzieje jakoś stopniowo, powoli ...
zamiast dbac o siebie dbam o innych, muszę to zmienić, tak samo jak nastawienie do jedzenia!
Od jutra chcę być dzielna, odpowiedzialna za siebie swoje zycie, zdrowie, kontakty z rodziną i przyjaciółmi, bo bez tego wiem, ze zginę
Na razie radośc mnie rozpiera mimo bólu i cierpienia jakiego ostatnio doświadczam
Obiecuję poprawę...
droga-serca 2012-05-13 23:51:25 skomentuj (0) Piękny dzień bo spędzony w doborowym towarzystwie :)
Zwykły spacer po zoo... zwykłe włóczenie po parku...
tak tego mi brakowało :) To chyba jest to o czym nizej pisałam
zaczełam dbać o siebie i o innych, jest poprawa !! :)
Wieczór też spędzony będzie z przyjaciółmi daaawno nie widzianymi :)))
Czyż Pan Bóg nie jest łaskawy??
Jeszcze tytlko weekend spędzę właściwie i będę nasycona dobrocią!
droga-serca 2012-03-06 18:02:08 skomentuj (0) Nadzieja matką głupich i moją ...
Wielki Post prawdziwie dla mnie zaczyna się dopiero teraz...
Chociaż Pan Bóg mnie rozpieszcza niesamowicie Sobą, to wiem, że coś to znaczy.
Wczoraj komuniakacja miejska zawiodła mnie na maxa...
Najpierw odjechał mi autobus, choć biegłam co sił...
a potem przejechałam jeden przystanek i okazało się, że kierowca jedzie do zajezdni...
a tu środek nocy... ciemno zimno, do domu daleko...
Brakuje mi ostatnio czasu na wszystko... na odwiedziny szczególnie...
zaniedbuję przyjaciół, a przez to i siebie, kto wie czy nawet nie bardziej...
droga-serca 2012-03-06 12:30:57 skomentuj (0) życie ... ... ma wiele smaków ...
inspiruje mnie oststnio ta myśl zapożyczona ...
Bo jakie to życie moze mieć smak?
NAjpierw kojarzy się gorzki... to pierwsze co przychodzi na myśl ...
Można pomyśleć, ze słodki, ale gorycz przeważnie zabija tą słodycz swoją intensywnością ...
Dobrze mi jest, ufam, że Panu Bogu ze mną także ...
Złapałam się ostatnio na tym, że wszystkie potencjalne drugie od prawej oglądam skrupulatnie, czy już czy jeszcze nie ...
No i znowu zmieniam adres, czy ciężko? Nie! Po latach różnych zmian, ta już jest bardzo spokojna, wręcz wytęskniona ...
A dziś wieczór zakrapiany melisą z pomarańczą, bo ma smak!
droga-serca 2011-11-24 21:16:15 skomentuj (3) Koniec i początek... Koniec życia zakonnego,
powołanie dane było mi tylko na te 6 lat...
Powoli oswajam się z tym i próbuję stawiać pierwsze kroki w innym już, zmienionym przez lata świecie.
Nie jest łatwo, nie jest też trudno - nie narzekam, po prostu trwam...
To niesamowite, że wszystko się tak układa,
aż chciałoby się powiedzieć, ze właśnie tak miało być, że Pan Bóg ma właśnie taki dla mnie Plan...
Ale boję się tak powiedzieć nie mając pewności,
mam tylko nadzieję, że kiedyś będzie mi dane tak stwierdzić,
nawet jeśli miałoby to być dopiero w niebie...
Mam dla kogo żyć, mam zapał do walki o życie Damianka, o rozwój Juleczki...
Muszę dbać o Agnieszkę i uspokajać Jagodę :)
Z Heleną się pośmieję i wysłucham treści jej życia...
Jest jeszcze Antra :)
No i cała reszta wspaniałych przyjaciół, którym zawdzięczam najlepsze momenty swojego życia...
A przede wszystkim dziekuję Panu Bogu, że postawił ich wszystkich na mojej drodze!
droga-serca 2011-10-13 19:36:08 skomentuj (0) Miłość :) Miłość i zmęczenie.. Powoli się rozwijam w nowej pracy, ale widzę że jeszcze wiele jest tajemnic ukrytych przede mną... Powoli... Tymczasem zasypiam jak niedźwiedź na zimę... :) droga-serca 2010-12-08 14:02:22 skomentuj (0) Zapomniana ? ...może trochę - ale w gruncie rzeczy piszę to głównie dla siebie, żeby nie zapomnieć i mieć gdzie zajrzeć w trudnych chwilach... pierwszy krok za mną... przede mną dużo pracy... a teraz brakuje mi czasu :) życie czasu nie brakuje tylko na Miłość :) droga-serca 2010-10-31 11:19:51 skomentuj (0) stresy... I znowu zaczynam się uczyć... no i mam chyba stresa :) jadę jutro do szkoły, zdobywać wiedzę. Myślałam, że ten etap w moim życiu już zakończony, ale widać Bóg chce żebym go w inny sposób przeżyła... Cieszę się i nie, radość mieszam z niepewnością, pewnie za miesiąc będzie już inaczej. Radośniej - z głową do góry, bo... "najtrudniejszy pierwszy krok..." :) Tymczasem życie płynie swoim rytmem, niedogadanie... nowe sympatie.... no i Jezus odkryty na nowo w bólu i tęsknocie w braku blisko drugiego człowieka, mimo obecności wielu osób. Nie powiem, że takie jest życie, bo to małostkowe... Dokonałm pierwszego arcydzieła i posanowiłam dać je Siostrze :) czy się ucieszy? Pewnie tak, bo to Dar :) droga-serca 2010-10-22 17:27:51 skomentuj (0) Od nowa zacząć czas? Być może... nowy rozdział w moim życiu.... Mam nadzieję, że dobry i zgodny z wolą Tego, Który JEST. Jestm szczęśliwa, na ile da się być szczęśliwym człowiekiem na ziemi. Warsztaty podbite częściowo przeze mnie, stały się częścią nieodłączną mego nowego zycia. Cieszę się ze wszystkiego co ostatnio dostaję, Pan Bóg mnie rozpieszcza najwyraźniej... Czekam tylko aż wystawi mi rachunek za to wszystko:) Dziś niedziela... Czekam na tatę, a on nie przyjeżdża, trudno. I jak zwykle mnóstwo myśli niedokończonych - chyba nic się nie zmieniłam.. droga-serca 2010-09-19 15:43:50 skomentuj (2) s. Bernadeta od Niepokalanej życie się toczy.... jedna chwila, śluby i Miłość jednym słowem życie zakonne w pełni dzieci też są kochane :) wzystkie moje droga-serca 2008-11-08 10:59:11 skomentuj (2) Przepustka ... przyjechałam cudem do domu - cudem, bo tego raczej się nie robi w moim nowym domu. Przyjechałam chyba, na pewno odmieniona nie tylko ze względu na strój jaki noszę od ośmiu miesięcy, ale chyba na życie i towarzystwo w jakim żyję :) piękne towarzystwo, 64 świętych kobiet. Życie jest piękne :) i dlatego wracam jutro do domu bo już poszło mi po tęsknocie ... :) droga-serca 2006-05-02 21:09:11 skomentuj (7) pojutrze ... ... ale zanim to, to ja już nie mogę. Mogłabym już tam być, a nie mogę. Nawet nie jestem spakowana, choć powinnam - wszystko na ostatnią chwilę ... nie mam też kilku potrzebnych rzeczy - wszystko na ostatnią chwilę ... dobrze będzie jak wyjadę stąd w sobotę wieczorem :] o tak mnie anszło jakos na smutanie i tyl. Jeszcze dzis straszny dentysta ... do przeżycia chyba ? droga-serca 2005-08-25 08:21:40 skomentuj (12) :) Coraz blizej do wyjazdu, a ja coraz spokojniejsza :) jutro stuknie mi tydzień - wielkie odliczanie. 7 dni :) ło matko, nie do pomyślenia jakie to się robi rzeczywiste :) Pan woła! *** Jutro jadę na wielkie zakupy. Pomijając fakt, że nie lubię zakupów, a niestety to będą moje największe zakupy w życiu, to aż mi ciarki przechodzą ... no ale cóż - czego sie nie robi ... *** Nie wiem czy się chwaliłam, ale od trzech dni mam w domu małego, czarnego kotecka, który ciagle miauczy jak się go dotknie ... :P Najlepsze jest to, że rano wskakuje mi do łóżka i łasi mi sie wszędzie :] Tak więc pobudki codzień mam zapewnione - może to i dobrze - pora w końcu przestawić się na wcześniejsze pory wstawania :D *** W niedzielę chcę napad zrobić na S-cze :) och s.Bronki wieki już nie widziałam, to moze w końcu mi się uda, to zrealizować ... *** A TY Boże każdego dnia wciąż ten sam ... mimo wszystko! A moje serce należy tylko do Ciebie, wyłącznie, jedynie ... droga-serca 2005-08-19 20:59:33 skomentuj (3) Twoja na wieki ... I stało się :) Będę Jego na wieki. "Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię - a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia [zachowuje] dla tych, co się Go boją. On przejawia moc ramienia swego, rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich. Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych. Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia. Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje - jak przyobiecał naszym ojcom - na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki" Na wieki Amen. Teraz czas formalności i ostatnich zakupów. Zostało mi jeszcze 10 dni w tym świecie. Nie weim jaki będzie los tego bloga, ale o to się nie troszczę. droga-serca 2005-08-17 10:42:31 skomentuj (5) a życie szybko mknie ... i dzieje się oj dzieje. A w sumei to nic się nie dzieje, bo ... Bóg jest wciąż ten sam :) być może jutro a w najgorszym wypadku w czwartek, wyfrunę z gniazda na chwilę, by odiwedzić Dom ostatni mam nadzieję raz przed przeprowadzką :) Chcę zabrać Kasię ze sobą, bo zobaczyła jak będę mieszkać, ale to jeszcze kwestia do uzgodnienia :) Potem prosto do Chorzenic, "by przespać się" z pielgrzymami i w nocy wyruszyć na podbój Matki Bożej :) padnięci na twarz popełzniemy ostatkiem sił do kaplicy :) to się rozmarzyłam ... :) miło tak czasem ... Kasia pewnei jest już szczęśliwa w swoim Domu - najlepsze z tego wszystkiego jest to, że za rok spotkamy się i długo będziemy ze sobą pod jednym dachem - oj ja neiw eim zy nie rozwalimy tego domu :) niech się Gospodarz o to martwi, albo coś z nami zrobi :) Jakiś rok temu pisałąm z jedną bliską mi dziewuszką, która teraz w deszczu drepcze, że rozwalimy Łódź ... ech nie rozwalimy, bo dziewczę wybrało dominikanki - kiedy to będzie czytała pewnie jej się ciepło zrobi i dobrze!! Deszcze leje od rana nieprzerwanie ... rano naet proboszcz sie zlitował i odwiózł do domu, a teraz pójde na Mszę w żółtym płaszzu od deszczu, który kupiony w Warszawie dmuchając na zimne nie pzrydał mi sie wcale :P to teraz całę miasto będzie widziało żółty postrach :) " ...i tylko Ty wciąż ten sam ... " droga-serca 2005-08-09 16:40:33 skomentuj (5) Odjechała ... Tereska wczoraj ok 16.30 zostałą wpakowana do swejj prywatne pryczy i odjechała do Siemiatyckiego Karmelu :) piękne były chwile z Nią - Boską Oblubienicą. Jak na ważnego Goscia bardzo zadomowiła sie u nas, tak jakby była tu od zawsze ... długie godziny jakie spędziłam przy relikwiarzu pozwoliły mi nasiąknąć Jej świetością, która promieniowała coraz bardziej. I nawet nie przeszkadzało mi, że było gorąco i chciało się pić, i nawet nie przeszkadzało mi to, że byłam głodna, bo w tym momencie karmiłam swoją duszę i poiłam zdrojami zbawienia. To wielkie, jak Wielki jest Pan Bóg :) Już wczoraj, zanim jeszcze przyjechały relikwie, to do konfesjonałów były kolejki jak w Wielki Post i tak przez cały czas pobytu Tereni. Ciagle jakiś kapłan posługiwał i ciągle byli nowi ludzie, by z tej posługi korzystać :) To wielkie, co Pan bóg czyni przez obecność Świętytch w naszym życiu :) Mam nadzieje, ze nawiedzenie Tereski nie będzie chwilowe, ale będzie trwało w nas przez całe życie :) droga-serca 2005-08-04 13:25:30 skomentuj (2) Tereska .. :) już tu jedzie, niedługo zawita do nas w relikwiach :) ![]() Od rana z Kasią pucowałyśmy kościół, Siostry zajeły się dekoracjami, a "klerycy" :P byli, (a moze nadal są...) od czarnej roboty, czyli wszystkiego co z wysokościami i pracą siłową zwiazane, a proboszcz chodził i gdera, znaczy sie jednym słowem podgladał jak nam idzie :) jednym słowem: Świątynia błyszczy :) a dziś na kilkanaście godzin uchylą się rąbka nieba gdy tylko Teresa sie zadomowi w naszym Karmelowym kościółku :) i tyle! teraz ja idę się popucować, bo cały brud z kościoła został na mnie :D droga-serca 2005-08-02 13:13:18 skomentuj (0) ciągle zmiany ... już miałam nie iść na pielgrzymkę, bo nie miałam pieniędzy - ale ten powód był najlepszym pretekstem -zamykał ludziom buzie, bo tak na prawde to mi się nie chciało... iść w brudzie, skwarze, smrodzie i Bóg jeden wie co jeszcze... ale dziś po prostu sie poryczałam gdy z Dysią wspominałyśmy pielgrzymkę... postanowiłam, że pójdę ale już jak Teresa odjedzie i o ile znajdę jakieś wyjśćie by tam dojechać... ale będę kombinować :) nie wiem co na to moja mama i nasz domowy budżet ale mam nadzieje, że może wytrzyma kolejną próbę... Ależ ja jestem szaleńcem i powiem teraz, że na prawdę kobieta zmienną jest :) i dobrze! droga-serca 2005-07-31 21:34:08 skomentuj (2) wróciłam ... z wakacji... w tym roku wszystko jakoś tak sie ułożyło, że pojechałam tylko na jedną oazę ... a dziś wyszła pielgrzymka na Jasną Górę, w której też mnie zabrakło - moją nadzieją jest fakt, że może pod koniec dojadę na trasę i choć ostatni etap przejdę, a może pewnego dnia dojde do wniosku, ze jednak chcę iść - wyedy się spakuję i po prostu pójdę. To ciekawe ... oaza mineła pod znakiem pokoju w sercu, którego czasem brakowało mi. Jedyną rzeczą której nie doświadczyłam za mocno na oazie, to cisza ... po prostu ciszy mi brakowało... Adoracja Najświętszego Sakramentu była w ciszy ... ale ten krótki czas wystarczył tylko po to by otrzepać się z hałasu ... gdy hałas się oddalał z mysli i słchu, wtedy ksiądz zamykał Pana Jezusa i było po wszystkim - jednak to dawało siły, by mimo wszystko trwać. Moje obawy też były trochę bezpodstawne, bo jakos sie odnalazłam w tym wszystkim... jednak najgorsze jest, to że nadal nie weim co będę robić od września... i tu jest kot pogrzebany w całym tym wszystkim... droga-serca 2005-07-30 10:16:13 skomentuj (3) w końcu.. ... się pakuję :) czekałan na to długo... tymbardziej iż termin wyjazdu ciągle się jakos przekładał na późniejszy termin, ale to już jutro :) najpierw Zielonka, która ostatnio przysparza mi wiele niejasności, a potem Warszawa i wytęskniona oaza :0 nawet już nie narzekam, ze musze być animatorem :] Po wczorajszym Dniu Wspólnoty i ostatnich odwiedzinach oaz, strasznie mi się chciało jechać na oazę - w czas i w porę :] ale to nic... - do zobaczenia za kilka dni w Warszawie...usłyszałam i od razyu mie się lepiej zrobiło... a teraz ide szukać torby, bo mama zabrałą ze sobą wszytskie i nie mam się w co spakować :/ droga-serca 2005-07-09 15:06:30 skomentuj (4) niedawno... ...próbowałąm zrozumieć, a teraz sama widzę że jak tak dalej pójdzie, to mnie wywiozą w kaftanie bezpieczeństwa... Czekanie to ciężka praca, szczególnie wtedy, gdy nie masz konkretnego zajęcia i czekasz jak na skazanie... Sama juz nie wiem czy jechać w sobote do Z*, a ona wciąż nie przyjeżdża i jak tu się ruszyć... ? dobrze, ze jest moje ukochane forum, to przynajmniej się nie nudzę, bo tam zawsze jest coś do czytania. Tak się już tam zadomowiłam, ze żal mi opuszczać to miejsce... :| tak, tak... na sentymenty mi się zebrało... za kilkanaście dni oaza, a ja nadal jakoś się tam nie widzę - ksiądz będzie miał ze mną problem :P no i nadal nie wiem czy isc na pielgrzymkę... ? jak nie to choć na 13 tam się doczłapię coby powitać coniektóre grupy :D o i tak to Panie Jezu! droga-serca 2005-07-04 11:01:38 skomentuj (1) wróciłam... ... rekolekcje były przednie, był to kurs Filip - kurs ewangelizacyjny - wszystko byłoby dobrze gdyby nie fakt, że miał być to mój 4 kurs Filip... ale okazało się, że niepotrzebnie tak narzekałam na to, bo to było coś innego (pomijając fakt, że i tak nigdy nie jest tak samo) ale tam było cakiem inaczej. Troche brakowało mi tej ciszy rekolekcji w karmelu, ale nie tylko mi. W kazdym bądź razie ja nie jestem osobą, która lubi pogrywania na emocjach innych, a sama raczej mocno stoja na ziemi. Ale kiedy zobaczyłam jak siostry płaczą.. szczególnie jena bliska mi, to... nie, nie rozkleiłam się, tylko umocniłam w sobie :) no dobra! mało brakowało a i ja bym puściła łzę :P jak tak patrzyłam na nią. poznałam Justynkę, która bardzo mi była bliska na tych rekolekcjach. Byłam tam sama... postulat niestety nie mógł z nami uczestniczyć, wiec nikogo prócz s.Feliksy tam nie znałam. Ale potem się rozkreciłam z Justynką pierwszego dnia... spałam w "Katakumbach" z dwiema dziewczynami, z których jedna otwarcie powiedziała, że przyjechała tu po termin...!! to było straszne! i dostała termin - termin wstąpienia do Karmelu. Została przyjęta i ma się zgłosić 27 sierpnia! to straszne! druga moja lokatorka też się wybiera do karmelu, ale dopiero w lutym, bo musi się obronić w styczniu :) ogólnie było fantastycznie... rekolekcje prowadził ks.Rafał Jarosiewicz, z którym jak później się domyśliłam mamy wspólnych znajomych, których on poznał na Przystanku Jezus :) ogólnie ksiądz nawiedzony, ale dobrze, że są tacy ludzie, którzy ewangelizują ostro. I moze właśnei na początku takie łzy są potrzebne, wypłukują z nas zaczątki zła. Nie mozna nazawać tego oczyszczeniem, bo to moze tylko Jezus. Ogólnie byłam też na egzaminie w międzyczasie i musze poiedzieć, że chyba nie przeszłam go pozytywnie... ale na wyniki poczekam sobie i pewnie wcale nie mało... resztę zachoam w sercu, bo nie da sie tego napisać droga-serca 2005-07-01 10:20:39 skomentuj (3) Niech się dzieje wola nieba... + dopisek na swieżo :] ... bo z nią się zawsze zgadzać trzeba... mój jutrzejszy tak bardzo oczekiwany, ważny i pewny wyjazd chyba nie dojdzie do skutku - oczywiście jak zawsze pieniądze pokazały co w ich mocy... :] trudno... tylko szkoda, że to tak wyszło dzień przed, a właściwie wieczór przed. Trochę przykro, ale... pojawiła się nowa nadzieja, bo ostatnio modliłam sie zeby jeszcze przed końcem sierpnia Pan Bóg dał mi spotkać się z moim kolegą, który jest u kapucynów, a o którym kiedyś pisałam TuTAJ i TUTAJ :) o tak - choć jeden plus z tego wszystkiego. Tyle Wam powiem dziś i na reszcie siostra wróciła :) ale dziś pokazałyśmy (my czyli schola) jej, że potrafimy się z dyscyplinować i same się zająć wszystkim :) zaśpieawałyśmy całkiem nowe Panie zmiłuj się nad nami, którego nauczyłam je zaledwie wczoraj, odgrzebałyśmy też dawno zapomniane Alleluja i zaśpiewałyśmy inne Święty, Świety, Święty niż dotychczas. W ogóle wszystko było inaczej niż zawsze :D widać było w tym serce :) co mnie cieszy, bo może w końcu moje dziewczynki czegoś się nauczą. Siostra była zaskoczona bo usłyszała nasze nowości dopiero podczas Mszy Świętej - ale cieszyła się bardzo :) PAN MA PLAN dopisek a jednak jadę... czasem nawet Pan Bóg cuda przez tatę działa :) mówiłam, że Pan ma plan?:> :) no jadę no, jadę :):):))))))) droga-serca 2005-06-25 18:43:09 skomentuj (3) I tak to... ... pierwszy raz od wielu, wielu - no moze przesadzam, bo wyszłoby że przez całe życie :P - nie pakuję się na oazę... nigdzie się nie pakuję! Jedynie na te bardzo krótkie rekolekcje, na któych może nie zostanę dłuzej niż 2 dni, nie ma co tam nawet pakować... szczotka do zębów wystarczy ;] pustka trochę się zagnieździła z tego powodu, bo normalnie jutro powinnam się wycwanić i jechać, a tak... jak zawsze niedopasowały terminy - i wcale nie mówię, że tak miało być bo to nie pasuje do tego. Jutro cała diakonia się pozjeżdża i harówka niezła ich czeka... ale przyjemna zawsze ta harówka byłą :) a może ja pojadę z nimi i im pomogę?:> to dobra myśl, tylko gdzie tu jechać? hmmm... jutro Małgosia będzie w domu - w sumie to żadna nowość znając jej mozliwości :) a w sobotę ujrzę znów ten blask oczu - Bożych Oczu :) Śpiewanie idzie mi, idzie - choć zdarzają się pierwsze pomyłki :P (chyba spowodowane zmęczeniem i zbyt małą funkcjonalnością i przytomnością mózgu, który nie śpi prawie wcale). Wczoraj np była Msza o Boże błogosławństwo dla członków Rodzin NAzaretańskich, a Ewunia chciała egzekwie śpiewać już ;] - dobrze, że coś mnie powstrzymało :] A na zakończenie mało brakowało a bym Wieczny odpoczynek... zaśpiewała, ale znów coś (Duch Świety a nie coś) mnie tknęło i zaintonowałam Pod Twą obronę... po czym zapomniałąm melodii - Proboszcz poratował i wszedł, więc nikt się nie zczaił :) Dziś rano znowu się rozpędziłam i na wejście zaśpiewałam hymn z jutrzni za zmarłych, a okazało się, że wcale jutrzni nie będziemy śpiewać :D Nie dotarł do mnie nawet ten fakt, gdy patrzyłam na rozpiskę intencji, przy której wcale nie było napisane EGZ tylko zwykły + ale oczywiście Ewunia się nei zorientowała ;] Ciekawe co mi przyjdzie do głowy na wieczornej Mszy... Jeszcze tylko jutro i sobota rano - moze w końcu się wyśpię, choć nie wiem czy będzie czas... W niedzielę jadę w końcu na ten egzamin no! Że tez sobie wymyślili... a tak zapewniali, że nowa matura i ze egzaminów na studia nie będzie, aha ;] madrzy polacy, madrzy... wczoraj, Komunia Święta, ja oczekuję w "kolejce"... w tym czasie dwie panie odchodzą, z przed chwilą przyjętym Ciałem Chrystusa: -a chce miodu? -czego? -no miodu! -Aa, miodu! moze i chce! -to zaczeka po Mszy to dam! -no dobra to zaczekam! ... szkoda, że od razu jej nie dała a co tam czekać aż się Msza skończy... droga-serca 2005-06-23 15:11:15 skomentuj (3) No i napiszę .. :) ... organistką bynajmniej nie jestem ;] ale jakoś tak wyszło, że ją trochę zastępuję :D do dziś śpiewałam na wszystkich Mszach pieśni, które znaja także ludzie żeby się udzielali... od dziś rano śpiewam takie, których ludzie nie znają, albo słów albo melodii i słów w ogóle:P wiem, że sadystka ze mnie, ale to nawet sprzyja pobożności tych 5 osób przychodzących rano na Mszę Świętą :) a z których każdy z osobna śpiewa w swoim tępie :) na wieczorej się wycwaniam i tylko zaczynam - a niech sobie ciągną ile wlezie :D jak siostra wróci to już im na to nie pozwoli, więc postanowiłam dać im sznasę coś tworzyć samemu - no przecież to jest też ich udział w liturgii... :) Klerycy parafialni się zjechali ... ;] ja jakoś nie przepadam za nimi, ale dobrze, że są :) szkoda tylko, że na pierwszym roku, ale za to dwóch :))) Ks. Prałat wrócił z wypoczynku w oo. Karmelitów jak nowonarodzony -odmieniony - odmłodniał rzecz jasna :) Pozwala czytać lektorom czytania na Mszy w dzień powszedni,a tym samym mogę sobie psalm zaśpiewać :) chociaż już mi się nudzi funkcja kantora:P starsze panie są nieugięte w tych sprawach :D jeszcze kilka dni do egzaminu... bodajże 6 licząc z dzisiejszym dniem... ciekawa jestem ile jeszcze trzeba będzie czekać na wyniki... :] pewnie kolejne 6 dni.. i całe wakacje na czekaniu spędze i nerwach zamiast wypoczywać. Ale i tak jest pięknie. Śwęcenia kapłańskie były? a były sobie. Na pewno niezapomniana chwila - 7 wspaniałych z diecezji drohiczyńskiej :) Tak, tak... Pierwszy raz widziałam to wszystko z "bliska". Tymczasem oczy mi się kleją i nie weim jak długo wytrzymam z tym wstawaniem, a to dopiero 2 dzień... :P Będzie dobrze :) w piątek przyjeżdża... :)wspaniale choć zobaczę ją dopiero - jak Bóg da - w sobotę, ale i tak cudne będzie to, ze pojedziemy razem na ten egzamin :) droga-serca 2005-06-21 08:11:55 skomentuj (9) żeby było śmieszniej... ... ostatnie dni mijają pod znakiem... :P zapytania ? jedni mówią 27 inni w radiu, że 24 - kogo słuchać? niewątpliwie wolałabym tą radiową wersję :) moze to i komuś jest obojętne - och! raptem 3 dni, ale dla mnie to o te 3 dni za długo:P egzamin pod cichą nazwą "ozmowa kwalifikacyjna" tuż tuż, bo 27 czerwca, brrr - na samą myśl już mnie ciarki przechodzą. Nie powiem że nie mam stracha, bo mam i to wielkiego - to chyba będzie największy stres w moim życiu - nawet większy niz przed ostatnią w tym roku matematyką :| ale do przeżycia :) Od kilku dni unikam proboszcza i prefekta i jeszcze jednej siostry zainteresowanej sprawą... gorzej niz pod lupą - a ja tylko po opinię poszłam - teraz zero luzu - sama kość:P jutro święcenia kapłańskie :) ech i Mariusz jest wśród nich... Mam nadzieję, że będzie dobrym kapłanem :) a słuch taki chodzi, że go do naszej parafii dadzą :) och jak wspaniale byłoby :D choć jeden normalny :P 71 dni - do końca wakacji, ale nie studenckich :D każdy uczniak o tym wie! no i o niczym ta notka. same głupoty. przyanjmniej widać kto pisał:P droga-serca 2005-06-17 11:05:22 skomentuj (4) Festyn... ... pt: "Rodzina w Karmelu" ? chyba tak jakoś :) w każdym bądź razie odbywał sie w mojej parafii... wcale nie zamierzałam tam iśc, wcale... Msza się skończyła i co? Poszłam!!! Ja?? Tak, ja... :) Nie miałam nic w planach, więc co mi zależało... Była s.K* w końcu ją złapałam. Widać, że jest jej ciężko się przyzwyczaić do nowej sytuacji, więc trzeba było jakoś tą sytuację naprawić od strony zewnętrznej przynajmniej - reszta sama pójdzie jakoś - moze nawet już poszła - Pan Bóg ma wszędzie wtyki! Kto nie wierzy niechaj nigdy nie mierzy! <-- ale mi się powiedzenie udało :P Nawet sie z nią bujałam, to wprawo to w lewo - do melodii :) Ale ja przecież nie lubię się bujać. Psiełamałam piejwsie jody (Przełamałam pierwsze lody) co do bujania i ruszyłyśmy w tany... Nawet cudne zdjecie było - gdy ona* zauważyła, że x.P* robi nam zdjęcie objęła mnie i A* swoimi ramionami od góry, poczułam sie jak małe dziecko, które stoi przed mamą w kościele... Taki obraz... stoi duża mama i małe dziecko przed nią, a ona trzyma ręce na ich barkach... Nigdy nie doswiadczona sytuacja dopiero w 20 roku mojego życia została przeze mnie poznana, a wszystko dzieki temu, że Siostrunia jest wysoka bardzo :) Potem kochana pomogła nam pozanosić graty i nawet na loda z nami poszła, co niekoniecznie inna by zrobiła, ale cieszyła się jak dziecko gdy ks. nam je kupował :) A później gdy A* wypytała ją o szczegóły stroju - z jakim zapałem, miłością i oddaniem sprawie pokazywałą wszystko po kolei, bez skrępowania - z radośćią, że może nam to powiedziec, pokazać co i jak :) Nawet nie przeszkodził jej dzwonek na kompletę, ale pognałyśmy ją coby się pomodliła za nas :) Widac było w niej radość, że w końcu ktoś się nią "zainteresował". Ciężko jej na pewno - ja to widzę. Ale przyjdzie taki dzień że się zadomowi :D och, taka dziś osobista notka powstała, że aż strach ją publikować... Ale ufam Wam! droga-serca 2005-06-12 22:36:03 skomentuj (4) . jak długo jeszcze? droga-serca 2005-06-10 15:28:20 skomentuj (3) Lednica... :) Lednica minęła. Z wielkiem hukiem. I szczerze to wcale mi się nie podobało, tak wiem jestem jedną z nielicznych, ale nie wszystko dla wszystkich! Aczkolwiek nie żałuję, że tam pojechałam. Przeżyłam tylko to na swój sposób... czyli jaki? nie wiem. O minucie ciszy ku czci Jana Pawła dowiedziałam się dopiero wczoraj - chore, ale prawdziwe. Spowodowane niezbyt dobrym nagłośnieniem i reakcją "rozmodlonych" tłumów. Nie mówię o wszystkich i nie chcę ogólnikować bo to niezdrowe, ale co fakt to fakt. Ale zabawa była przednia... mimo początkowej zmuły, drugiego dnia żarty się mnie trzymały :) pomijając fakt, że miałam 2 ojców - pomijając też, że jeden z nich był księdzem, a drugi ochroną :P pomijając fakt, ze poznałam i zobaczyłam na własne oczy najprawdziwszego Cezara, a i chylę tez ukłony ku niemalże nagiej Nefretete :| Ksiądz jak jeszcze raz bedzie chciał sobie kawę w spokoju wypić, to niech lepiej idzie w ustronne miejsce i niech "sam uważa" :P w każdym badź razie niegdy więcej Lednicy:P a teraz zmiana tematu, bo dziś Mateuszek zrobił mi piękną przeróbkę pewnego zdjęcia, bodajże w styczniu zrobionego - gdy to jeszcze byłam piękne i młoda:P oto ono: ![]() a teraz krótki fotoreportarz z tejże wyzej opisanej Lednicy (oczywiście Mateuszek też robił - ten to żyje:P) 1. Ja z Natuśką w powiewach wiatru - za nami w tle ojciec, któr po każdej spowiedzi mocno ściskał penitenta, tudzież całował... nazwany został przeze mnie Ojciec Całus :) ![]() 2. Tu własnie ja z autorem zdjęcia... ![]() ale skoro autor jest na zdjęciu, to kto w końcu jest autorem...? 3. Ewy są kochane - jak widać :) ![]() :) droga-serca 2005-06-07 14:18:05 skomentuj (3) nerwus normalnie nerwy mnie kiedyś zeżrą jak korniki drewno... czy moze być lepiej...? -to ja poproszę droga-serca 2005-06-03 11:37:33 skomentuj (1) |
zdjęcia pewnych takich Bacek ja w całej okazałości :) Moje strony... Tu jest BOSKO opoka młodych Dzieje duszy św. Tereski od Dzieciątka Jezus Śpiewnik ulubiony Ruah muzyka gra bywa że bywam... Powołanie kapłańskie to wielkie wy(e)zwanie światełko w tunelu w dodatku zielone:) Jej oczy odbijają niebo Ainurka -patrząc w niebo...<>< sziloach ...fiat voluntas tua... siostrzyczka patrzenie na ludzi to je hobby wychowuja mnie od lat Oaza diecezjalna strona ruchu Karmel słodki jak miód oaza fos-zoe <>< liturgia -czas poznać ją głebiej |
|
|